Nigdy nie sądziłem, że polubię czeskie kino. Nigdy nie sądziłem, że czeski film będzie mi się podobał. Przypadkowo dzisiaj natknąłem się na film “Mężczyzna idealny”. Czeska komedia romantyczna z 2005 roku. Akcja dość przewidywalna, czyli standard jak dla tego gatunku. Czyż on ma szokować? Nie. Z resztą nie ma co mówić o szczegółach dotyczących scenariusza, zdjęć, gry aktorskiej. Po pierwsze nie znam się na tym, po drugie zawsze to tylko subiektywna ocena. W sumie to też o to mi chodzi. O moje, subiektywne, niczym nie podpowiedziane wrażenia.
Podobało mi się. Lubię uśmiechać się do ekranu widząc przytuloną, szczęśliwą parę. Lubię gdy czuję ściśnięte gardło, mam przyspieszony oddech i wilgotne oczy oglądając wzruszającą scenę.
Podczas oglądania czuję się tak uległy. Tak sterowany. Robię to co chciał reżyser abym robił. Płaczę, śmieję się, uśmiecham, cieszę, jestem zły. Ale lubię to. Klik!
“Może po prostu kocham szczęśliwe zakończenia.” A może po prostu też bym tak chciał. Tak jak fryzjerka głównej bohaterki. Rozanielona wysłuchiwaniem opowiadania historii jej miłości, układając bezmyślnie, mechanicznie włosy Laury, marzy o takiej samej przygodzie. O przeżyciu tego samego, przeżyciu miłości.
Z resztą.
Lipiec 4, 2011