Wiem, że to tylko prowokacje, że to taki chamski styl ale mnie to wkur*ia.
Zakłamani, egoizm, chęć dowartościowania się kosztem upodlenia innych. Dlaczego? Znaliśmy się dobrze, spotykaliśmy się w szkole, spotykaliśmy się na każdym melanżu, uważałem, że możemy na siebie liczyć i wiele razy się przekonywałem o tym, że tak było. Czułem się dopasowany, pasujący. Idealnie rozumiejące się głowy, rozmowy krótkimi komunikatami, często jedynie pojedynczymi wyrazami-kluczami, hasłami, sloganami dawały lepsze zrozumienie niż wielokrotnie złożone zdania. Prosty przekaz. Lubiłem ten sport. Te potyczki słowne, utarczki myślowe, zagadkowe frazy, który często tylko mu rozumieliśmy. Trzymanie się razem. Dla idei, nie przeciwko czemuś a dla czegoś, dla rozwoju, dobrej zabawy, więzi.
To normalne, każdy z nas poszedł w swoją stronę. Wiem oddaliła nas odległość. Studia w Warszawie, Olsztynie. Nawet w tym samy mieście, na tej samej uczelni, rozdzieliły nas różne wydziały. W końcu rozdzieliło nas mieszkanie, moje odejście do akademika. Tak, wiem odciąłem się w tym roku. Nie żeby specjalnie, normalnie przez nieuwagę. Zajarałem się mechatroniką. Wkręciłem się w Kopernika. Musiałem wyprostować zaległości z pierwszego roku. Chciałem pocisnąć jak najlepiej drugi rok. Wszytko się udało. Jestem zajebiście z tego zadowolony i dumny. Tak jestem dumny, czasami zadufany, może noszący głowę wysoko, ale nie uważam aby to było złe. Znów nie robię tego specjalnie. Zacząłem zauważać swoją wartość. Też mogę! A najważniejsze chcę.
Nie myślałem jednak, że tak się stanie. Nie myślałem, że zostanę oddolnie a może odgórnie wykreślony z zarządu. Nie myślałem, że prze jedną odmową zostanę nazwany ściemniaczem i oszustem. Nie myślałem, że wykręciłem się wymówką na odwal, że istnieje grupa szanująca się od początku do końca a ja jestem tylko ściemniaczem. Nigdy więcej żadnego spotkania. Tak? To były jakieś spotkania w tym roku? Tak? Pewnie wtedy też się wykręcałem, ściemniałem, wymyślałem wymówki na odwal. Na pewno robiłem to wszytko podświadomie i na pewno wy to zauważyliście nie mówiąc mi nic. Na pewno.
Nie będę tu się tłumaczył, nie ma to sensu. Niech winni się tłumaczą. Jest mi tylko przykro. Czuję się dotknięty, niesłusznie oskarżony. Ale co świat jest pełen niesprawiedliwości, zawiści i zazdrości. Nie chce należeć do takiego świata. Macie racje “nie potrzebuję waszego towarzystwa”.
“Idealiści jak ja naiwna mniejszość,
Aktywiści, zaangażowanie kontra obojętność”
Eldo – “Na maksa”
Szkoda, że wielu o tym zapomniało.
Pamiętam – nie zapomnę, nie zapomnę – pamiętam.
ach.
Lipiec 3, 2011
Lipiec 13, 2011 at 8:00 am
Nie ma czym się przejmować, naprawdę. Musisz to olać i tyle. Zdarzyło się. Trudno. Jesteśmy ludźmi.