Dzisiaj słuchając kawałka “Pamiętam” z legendarnej płyty “Światła miasta” Grammatika bardzo poruszyła mnie zwrotka Eldo. Dlaczego? Już spieszę wyjaśniać.

Dopiero dzisiaj zdałem sobie sprawę, że ta zwrotka jest o mnie. Nie dosłownie. Ale, nie wiem czy mogę się tak spoufalić, ale teraz jestem na miejscu Eldo piszącego zwrotkę na “Światła miasta”. Chłopaki wydali płytę w 2000 roku. Eldo miał wtedy 21 lat. Czyli prawie tak jak ja teraz. I wydaję mi się, że jestem w podobnym stopniu dojrzały. Nie wywyższam się, ani nie ubliżam Leszkowi. Wydaję mi się, że jestem już po prostu dojrzały emocjonalnie.

Przeżyłem w swoim życiu trochę. Sporo ciosów przyjąłem, zrobiłem również kilka uników, kilka skontrowałem. Mam jasno postawione cele co chce robić. Wierzę w tego sens. Może nie jest to muzyka, tak jak w przypadku Eldo, ale mechatronikę też chyba można uznać za naiwną ideologię. Zdobywanie wiedzy na Politechnice można porównać do walki sączącym się z radia jadem Pop’u.
Ale nie o tym chciałem. Słuchając wersów Eldo w głowie odtworzył mi się film z szufladki “Dzieciństwo”.

Pamiętam.

Zabawy w każdy film, który leciał w piątkowe wieczory na Polsacie. Komando foki, Rambo wszystkie odmiany odkrywców kosmosu, zdobywców nieznaanych lądów. Chowanie się przed samolotami. Bieganie z łukiem po świeżo posianej trawie na boisku i reakcję Kowalskiej :D . Stawianie masztu na górce. Ściąganiu gałęzi z topoli na ognisko, gapienie się w gwiazdy, oglądanie księżyca.

Pamiętam.

Rolki, deska. Pozdzierane kolana podczas nauki jazdy na rowerze. Karadeja ( to taki skuter na pedały, który dostałem od dziadka, nie wiem skąd taka nazwa). Kopanie dołu w ogródku 2m x 2m głębokiego na 1,5m. Po co? Nie wiem. Pracownia, czyli stos palet który codziennie był czym innym: bazą dowodzenia, sklepem, domem, stacją kosmiczną.

Pamiętam.

Miasta budowane z piasku na parkingu przed szkołą. Podziemne garaże dla nowych metalowych samochodzików. Bazy w olszynie nad strugą. Budowanie mostów (prawdziwych, chodziliśmy po nich) drewnianych i kamiennych. Szałasy z gałęzi, spanie pod namiotem.

Pamiętam.

Codziennie w piłkę. Pełno gości, którzy na rowerach przejechali po kilka kilometrów aby pograć w gałę.
Nikt z nas wtedy nie myślał o papierosach, alkoholu. Nie mówię o silniejszych używkach typu dragi, sex. Byliśmy dziećmi. Biegaliśmy od rana do wieczora po dworze. Trudno było nas do domu ściągnąć. Deszcz to była najgorsza kara. Nikt nie zostawał w domu po to aby oglądać telewizję.
Dziś wychodzę na tę samą wieś i nie wiedzę dzieci, choć wiem, że powinny biegać, jeździć na rowerkach, drzeć japę. Siedzą w domach, grzecznie zabijając niemców, arabów, rusków w zależności od gry. Siedzą i oglądają myszki, ptaszki, zebry, niedźwiadki w zależności od bajki. Czytają o wylansowanych panienkach, ładnie uczesanych chłopcach w zależności od czasopisma. Siedzą i oglądają cycki, dupy, sex w zależności od strony internetowej.

Co one będą wspominać? Nie wiem. Zwariował świat, który mnie wychował

P.S. Posłuchajcie “Pamiętam”-Grammatik.